wtorek, 22 kwietnia 2014

Przygotowania do sezonu balkonowego

  Witajcie!

 Kiedy większość z Was przygotowywała się do Wielkanocy, u mnie trwały (i nadal trwają) przygotowania do sezonu balkonowego. Czekam na ten czas niecierpliwie. Uwielbiam spędzać ciepłe wieczory na balkonie, z dobrą książką i lampką wina w ręku, na rozmowach i snuciu planów z Mężem, albo po prostu na patrzeniu przed siebie. Oczywiście co roku planuję jakie kwiaty i zioła pojawią się na balkonie, wszystko skrzętnie notuję a nawet rozrysowuję plany. Nie mogę się doczekać, aż zacznę je realizować :) Jak dotąd wysiałam trochę ziół i kwiatów, które już kiełkują. Po świętach będę kontynuowała wysiew i może kupię trochę gotowych sadzonek. Awokado też rośnie jak szalone. Tak wyglądało kilka dni temu... Teraz jest 3 razy większe ;)


  W doniczkach kiełkuje tajska bazylia, tymianek, mięta, werbena czerwona i heliotrop. Mam nadzieję, że wyrosną na piękne i duże rośliny ;)



  A na balkonie kwitną stokrotki i zaczyna odżywać po zimie oregano. Oczywiście wszystko czeka na przesadzanie do ładnych doniczek. Te są robocze ;)



Domowe kwiaty też rosną jak szalone. Czeka mnie przycięcie fikusa lirolistnego. Może wiecie jak to zrobić, żeby go nie zniszczyć? Chciałabym żeby zaczął się rozkrzewiać, bo jest już za wysoki, żeby być taki prosty ;)





Pozdrawiam ciepło i słonecznie,
Aleksandra

czwartek, 17 kwietnia 2014

PROJEKT RECYKLING - stare doniczki jak nowe

Witajcie Kochani!

   Obiecałam Wam post z cyklu Projekt Recykling, więc dotrzymuję słowa :) Ostatnio bardzo dużo czasu poświęcam na planowanie wyglądu mojego balkonu na lato. Wpadłam między innymi na pomysł jak odświeżyć stare i niezbyt ciekawe doniczki na zioła i kwiaty. Pokażę więc Wam dzisiaj jak zrobić to naprawdę niewielkim kosztem. 
  Na pierwszy ogień do przeróbki poszły gładkie kremowe doniczki oraz drewniana skrzyneczka po winie, którą wykorzystam jako doniczkę na zioła. 

Będziemy potrzebować:
- doniczki oczywiście :)
- czarny flamaster permanentny (najlepiej cienki)
- ołówek
- dowolne szablony wycięte z papieru


  Z papieru wycinamy dowolny kształt - ja wycięłam gwiazdki :) Ołówkiem odrysowujemy wzór na doniczce i wypełniamy go flamastrem. Pomalowaną doniczkę musimy dostawić, aby wzór wysechł i się utrwalił. Gotowe!
  Proste, a jaki efekt!








  Na koniec chciałabym Wam życzyć wesołych i spokojnych Świąt w gronie najbliższych oraz mokrego Dyngusa :) I specjalnie dla Was Wielkanocne włochate jajo :) Głupie to trochę, ale nie mogłam się powstrzymać ;)



 Pozdrawiam,
Aleksandra

wtorek, 15 kwietnia 2014

Nicnierobienie i krem marchewkowo - kokosowy

Witajcie!

  Ostatni weekend minął niepostrzeżenie. Właściwie poza kilkoma potrawami nie zrobiłam w domu nic konkretnego. Zwykle męczą mnie z takiego powodu wyrzuty sumienia. Staram się jednak tego oduczyć, bo przecież czasami człowiek musi mieć dzień lub dwa, kiedy nic nie robi. Po prostu taki dzień w rytmie slow. Aby pomóc sobie w zaakceptowaniu tego "nicnierobienia" od rana chwyciłam za najświeższy brulion Mimi i Zorkiego pod tytułem "Piękna codzienność" i ... pomogło! Nawet znalazłam w nim krótki tekst Mimi o leniuchowaniu i od razu się rozgrzeszyłam z mojego lenistwa ;)



  W kwestii "nicnierobienia" mam jeszcze dla Was zdjęcie moich Mistrzów w tej dziedzinie ;)


    No dobrze, przejdźmy do bardziej kreatywnych zajęć niż leniuchowanie... ;)
Jak tytuł wskazuje, będzie teraz o przepysznym kremie marchewkowo - kokosowym, który ugotowałam na niedzielny obiadek. Uwielbiam zupy krem za to, że są proste w przygotowaniu. Poza tym są jedynym rodzajem zup, które chętnie zjada mój Mąż. 

Na 4 porcje zupy potrzebujemy:

- 6 średniej wielkości marchewek
- 3 średniej wielkości ziemniaki
- 600 ml bulionu warzywnego
- 2 łyżki masła
- pół dużej puszki mleka kokosowego
- 1 łyżeczka kurkumy 
- 4 łyżki płatków migdałów (uprażonych na patelni)
- sól i pieprz do smaku.



Sposób przygotowania:

  Masło rozpuszczamy w garnku i wrzucamy pokrojone w kostkę marchewki i ziemniaki. Smażymy przez 5 minut. Podsmażone warzywa zalewamy bulionem i gotujemy do momentu, aż będą miękkie. Następnie miksujemy wszystko na gładką masę, dodajemy mleko kokosowe, kurkumę oraz sól i pieprz do smaku i miksujemy raz jeszcze. Gotową zupę podajemy z prażonymi płatkami migdałów oraz, jeśli lubimy z kleksem z jogurtu naturalnego.
Smacznego! 



 Zupa jest doskonała! Marchewki nadają jej słodkawy smak, a mleko kokosowe jest wyraźnie wyczuwalne. Po takiej pysznej i zdrowej zupie nie będziecie mieli ochoty na deser ;) 

W następnym poście zajmiemy się znowu recyklingiem. Wybaczcie, że nie ma u mnie wielkanocnych zająców, dekoracji z bazi i jajek... Ja po prostu nie lubię Wielkanocy. Poza tym nigdy nie spędzam jej u siebie, tylko jestem w "rozjazdach", więc tworzenie tych dekoracji jest dla mnie stratą energii ;)

Pozdrawiam ciepło,
Aleksandra

wtorek, 8 kwietnia 2014

Udany weekend i wyniki konkursu

Dzień dobry wszystkim :)

  Mam dzisiaj dla Was kilka migawek z minionego weekendu, który spędziłam u rodziców. W sobotę obowiązkowo było działkowanie :) Pogoda była cudowna, chociaż wiał lekki wiatr. Udało mi się nawet pobiegać po pobliskim lesie. Relaks totalny :) Tak jak lubię!






  W niedzielny poranek wybrałam się z Tatą na bagniste tereny w okolicach mojej rodzinnej miejscowości z zamiarem zrobienia kilku fotek żurawiom. Powiem Wam, że to było niesamowite przeżycie! Mimo że byłam na bagiennych terenach, na Mazowszu to czułam się jakbym była w jakiejś dżungli amazońskiej ;) Nigdy w życiu nie słyszałam tylu śpiewających i wydających dziwnych dźwięków ptaków! To było istne ptasie radio! Jeden ptak nawet wydawał z siebie dźwięki przypominające trzeszczenie starego radia ;) 



No dobrze, to teraz przejdźmy do tematu, na który każdy z Was czeka, czyli do wyników konkursu :)
Wzięło w nim udział 35 osób. Losowanie odbyło się metodą "ręczną".




Szczęśliwą zwyciężczynią Urodzinowego Konkursu
jest.....

Milena Terepko!


Serdeczne gratulacje!
Już wysyłam maila na podany adres.

Pozostałym uczestnikom bardzo dziękuję za udział w konkursie i za wszystkie przemiłe
komentarze z życzeniami :)
Mam nadzieję, że będziecie tutaj nadal chętnie zaglądać.
Zapraszam serdecznie!

Miłego dnia!
Aleksandra



piątek, 4 kwietnia 2014

Trzy kolory: czarny, biały i wiosenny :)

Witajcie!

  Chyba mogę już powiedzieć, że... mamy weekend! :) Albo właściwie ZNOWU mamy weekend. Jak to się dzieje? Czy Wam też tak szybko ucieka czas? Ja już nie ogarniam... Zaczynam się stresować, że obudzę się któregoś dnia rano i stwierdzę, że minęło 10 lat, ja mam 40-stke na karku, a w moim życiu niewiele się wydarzyło... Podobno czas płynie dla nas szybciej, gdy nasze życie jest monotonne i rutynowe. Dlatego właśnie trzeba tą rutynę przełamywać jakimiś nowymi zajęciami, najlepiej innymi każdego dnia. Przepraszam, że tak Wam marudzę, ale to chyba efekt niezbyt udanego minionego tygodnia... Albo i dwóch. 
  Przejdę więc do przyjemniejszych spraw, czyli planów na weekend. W sobotę mam zamiar spędzić cały dzień na działce rodziców, na powietrzu. Pewnie skuszę się na bieganie po okolicy. Będzie też pewnie ognisko. Oczywiście napstrykam masę zdjęć wychodzących z ziemi roślinek. A w niedzielę raniutko, skoro świt pojadę z Tatą robić zdjęcia żurawiom na łąkach. Już się nie mogę doczekać! I wcale nie przeraża mnie to, że muszę wcześnie wstać :) 

  W domu bez zmian. Dodatki stare, ale bardzo przeze mnie lubiane, czyli czarno-białe poszewki. Odmalowałam jedynie starą komódkę z IKEA. No i ta zieleń na parapecie i za oknem...! Wiosna!







  Na pędzie kwiatowym mojego storczyka wyrósł drugi storczyk :) Podobno wcale nie jest łatwo do tego doprowadzić, a mi się tak zupełnie przez przypadek to udało ;) Gdy wypuści korzenie trzeba go obciąć i wsadzić do ziemi. Powinien zakwitnąć po 18 miesiącach. 


  Wsadzona do wody, w ramach projektu GIY 2014,  pestka awokado wypuściła już solidne korzenie, a spomiędzy listków zarodkowych zaczyna wyłaniać się pęd. 


 Życzę Wam cudownego i słonecznego weekendu,
Aleksandra




poniedziałek, 31 marca 2014

Babskie sprawy

Witajcie!

  Dzisiejszy post jest kierowany głównie do płci pięknej, ale jeśli Panowie mają ochotę pooglądać fotki, to oczywiście zapraszam :)
  Oprócz dekorowania wnętrz i robótek ręcznych, w obszarze moich zainteresowań jest oczywiście moda :) Przykładam ogromną uwagę do tego co na siebie zakładam i śledzę trendy, ale nie podążam za nimi ślepo. Wybieram to co mi się podoba i co jest dla mnie wygodne. Wygoda to podstawa! Nie może mnie nic uwierać, drapać, ciągnąć się, itd... Na tej podstawie można stwierdzić, że chodzę tylko w dresach, ale tak nie jest ;) Mam też to szczęście, że do pracy mogę chodzić w jeansach i trampkach,a to podstawa mojego ubioru. 
  Oczywiście nie wymieniam całkowicie na wiosnę zawartości szafy, bo po pierwsze mnie na to nie stać, a po drugie (i zresztą najważniejsze) za bardzo lubię niektóre moje ubrania ;) Kupuję zwykle kilka rzeczy, które odświeżają moją dotychczasową garderobę i współgrają z większością rzeczy. Poza tym zdarza mi się także przerabiać starsze ubrania, które już mi się znudziły. Chętnie zaglądam też do second handów. 
  Do najczęściej kupowanych przeze mnie elementów garderoby należy chyba biżuteria, później t-shirty. Oczywiście jak każda kobieta kocham  buty i torebki. Kiedyś kupowałam torebki co pół roku, zwykle dlatego, że po tym czasie się rozpadały. Jednak dwa lata temu kupiłam swoją pierwszą skórzaną torbę i nie żałuję. Do dziś trzyma się rewelacyjnie, jest  ponadczasowa i wygodna, chociaż trochę ciężka (na zjęciu poniżej). Poza tym zaobserwowałam, że najbardziej jestem zadowolona z ubrań kupionych w SH. Chyba jest to spowodowane tym, że często są do rzeczy świetnej jakości i kupione za grosze. Jedną z takich rzeczy jest moja ukochana apaszka, którą również możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach ;) 





  Zaczęłam też przykładać większą uwagę do kosmetyków, które używam. Staram się, żeby były możliwie jak najbardziej naturalne. Poza tym ostatnio zmagam się z alergiami skórnymi, więc moje kosmetyki muszą być też delikatne. Oto moje ostatnie odkrycia:


A Wy macie jakieś swoje ulubione kosmetyki? Jak ubieracie się na co dzień?
Strasznie jestem ciekawa ;)

Pozdrawiam,
Aleksandra





piątek, 28 marca 2014

Kolor słońca

  Witajcie!

  W ostatnich dniach słońca było jak na lekarstwo... Pomyślałam, że muszę je jakoś zachęcić, żeby wyjrzało ;) Zaczęłam więc wyciągać z szafek wszystkie możliwe dekoracje w kolorze żółtym i okazało się, że podobnie jak słońca, ich także mam jak na lekarstwo! To straszne! Muszę się poprawić ;) To przecież taki piękny, energetyczny i wakacyjny kolor.






  Dzisiaj słowa pisanego niewiele... Nie mam jakoś głowy i nastroju do przemyśleń. Wybaczcie...
Życzę Wam za to bardzo słonecznego weekendu! Mój zapowiada się kulinarnie, czyli tak jak lubię ;)

Pozdrawiam ciepło,
Aleksandra



Ps. Przypominam o trwającym do 5 kwietnia konkursie :) Zapraszam do udziału!