środa, 23 lipca 2014

Żegnajcie fiolety!

Witajcie!
  Ostatnio chyba mało kto tu zagląda ;) A to wszystko chyba przez to (albo raczej dzięki temu), że są wakacje i pogoda dopisuje.
  Mimo wszystko chciałabym Wam pokazać jak zmienia się moja sypialnia. Najbardziej znaczącą przemianą, którą mogliście zobaczyć między innymi w poprzednim poście, było zakrycie jasną tapetą ciemnofioletowej ściany. Reszta to już drobiazgi. Rozstaję się z fioletami i zapraszam beż, ecru, taupe i naturalne brązy. Znikają lampiony i poduszki w orientalnym stylu, a pojawiają się koszyczki z trawy morskiej i zdjęcia róż w koralowych odcieniach. Moim największym hitem jest jednak poszewka ombre :) Jakiś czas temu kupiłam w SH czarną, bawełnianą poszewkę, którą postanowiłam potraktować wybielaczem. Naprawdę nie spodziewałam się, że odbarwi się na takie kolory ... ;)













  Myślę, że to przedostatni post przed moim urlopem. 1 sierpnia ruszamy do Chorwacji :) Przede mną więc duże wyzwanie, czyli pakowanie ;) Chciałabym się zastosować do wszystkich rad, które przeczytałam w ostatnim czasie. Jeśli mi się to uda, to na pewno podzielę się tym z Wami na blogu.

Wspaniałego tygodnia!
Aleksandra

poniedziałek, 14 lipca 2014

Liczą się pomysły

"By tchnąć nowe życie w swój dom, niekoniecznie musisz kupić coś nowego.
Zacznij od tego, co już masz, następnie spójrz na wszystko świeżym okiem i daj sobie trochę czasu. 
Przesuń sofę w nowe miejsce, wymień zasłony, przenieś dywan z innego pokoju.
Zmiany nie muszą być kosztowne. Liczą się pomysły - tutaj nie ma dobrych, ani złych decyzji.
Jeśli potrafisz sobie coś wyobrazić - wypróbuj to, dobrze się przy tym bawiąc."

  Te słowa przeczytałam ostatnio (ponownie) w katalogu IKEA 2013 i poczułam się jakby mnie olśniło. Przecież przez te wszystkie lata, odkąd mamy swoje mieszkanie, działaliśmy dokładnie w taki sposób!
Wszystkie zmiany, które wprowadzaliśmy, były niskobudżetowe. Cały czas przestawiam w kąta w kąt te wszystkie klamoty, które nagromadziłam przez lata. Chyba już nałogowo szyję poszewki na poduszki ze starych swetrów, koszul i tkanin za 1 zł z second hand'ów, a na wyprzedażach wyszukuję perełki za grosze.
  W miniony weekend i ja spojrzałam na swoje cztery kąty świeżym okiem i stwierdziłam, że pomału zbliżam się do ideału :) Co prawda jeszcze wiele jest do zrobienia, ale mimo wszystko, mogę powiedzieć, że jestem zadowolona z tego co mam :) 
  Przedstawiam Wam dzisiaj zatem serię zdjęć "Przed i Po". Wybrałam najbardziej znaczące ze zmian w naszym M. Tych drobnych jest tak dużo, że nie sposób je zmieścić w jednym czy nawet dwóch postach ;)

SALON

Zaczęło się od przemeblowania - chcieliśmy mieć więcej przestrzeni. 
Potem stwierdziliśmy, że zmienimy panele i odświeżymy ściany. Zmiana niskobudżetowa, ale uwielbiam efekt końcowy :)
Więcej zdjęć z "before" znajdziece tutaj, a z "after" tutaj :)



A tu już zmiany sezonowe na regale z książkami, stojącym w salonie.




KUCHNIA

W kuchni nastąpiła naprawdę niewielka zmiana - beznadziejną, narożną półkę przerobiłam na większe i bardziej ustawne półki, wiszące na wspornikach. O tej przemianie możecie poczytać tutaj.




SYPIALNIA
Tutaj zmiana jest ogromna, ale nakład finansowy oczywiście niewielki. Wymieniłam jedynie tapetę, zakrywając w ten sposób ciemnofioletową ścianę. W sypialni jest teraz jasno i elegancko :) O całej przemianie możecie poczytać w tym poście.
 

Przy okazji tej przemiany, chciałam przypomnieć Wam jak kiedyś wyglądało krzesło, które stoi przy toaletce :) 





ŁAZIENKA
 Przemianę tego pomieszczenia pokazywałam całkiem niedawno. Więcej zdjęć możecie zobaczyć w tym poście.
 
 
 
 Miłego tygodnia!
Aleksandra


środa, 9 lipca 2014

Wakacyjny relaks

  Prawdziwe WAKACJE mają tak naprawdę tylko dzieci. Dorośli mają natomiast urlopy ;) Tak czy inaczej, każdy z nas tęskni za tymi cudownymi i beztroskimi czasami. 
Ja ostatnie prawdziwe wakacje miałam w 2007 roku, kiedy byłam jeszcze studentką. Rok później zaczęłam już swoją pierwszą poważną pracę i przeprowadziłam się do Stolicy. Od tamtej pory czas jakby przyspieszył. Każda wolna chwila jest na wagę złota. Czasami mam wrażenie, że latem mimo, iż dni są dłuższe, takich chwil mam jednak mniej. Ciągle jest coś do zrobienia... Ale jak już się znajdzie chwila na relaks, to z wielką radością mu się poddaję ;)
  Z początkiem lipca rozpoczęłam odliczanie do urlopu. Zostało jeszcze 22 dni. Potem pakujemy się w auto z przyjaciółmi i wyruszamy do Chorwacji. W tym roku spędzimy tam aż 12 dni! Jestem niesamowicie szczęśliwa z tego powodu :) Niedługo pewnie rozpocznę akcje "pakowanie". Wolę zacząć robić to wcześnie. Nie lubię pakowania w pośpiechu, bo zawsze czegoś zapominam. Poza tym łatwiej mi będzie wpleść to pakowanie w codzienne obowiązki. 
  No dobrze, nie zanudzam Was już dłużej moimi przemyśleniami. Zapraszam do oglądania zdjęć ;)
 






 


 Ten mały przystojniak skradł moje serce :) Ogólnie jest trochę dziki, ale gdy zaczynam go głaskać robił się mięciutki i zaczynał przysypiać ;) 
Kotek jest do adopcji, wraz z bratem i siostrą. Jeśli chcielibyście przygarnąć takiego malucha (albo znacie kogoś. kto by chciał), to dajcie mi koniecznie znać. 


Udanego tygodnia!
Aleksandra

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Najlepsze lody na świecie!

  Lody to dla mnie nieodłączny element lata - nie ważne, czy jest upalne, cz takie beznadziejne jak tegoroczne. Uwielbiam lody i nie potrafię ich sobie odmówić ;) Jednak trafić na dobre lody, które mają smak śmietanki i owoców, a nie chemii z worka, to prawie jak złapać Pana Boga za nogi ;)
Dlatego postanowiłam, że w tym roku nie będę jadła kupionych w sklepie lodów.
Będę je robiła sama :)
Mój przepis nie zawiera jajek, ani dodatkowego cukru. Są tylko trzy składniki: śmietanka kremówka, owoce i odrobina słodzonego mleka skondensowanego.



Podaję dokładne ilości składników, jakie użyłam do moich lodów:

- 250 ml śmietanki kremówki - ubitej na sztywną pianę,
- 250 g owoców jagodowych (malin, truskawek, jagód, itp),
- słodzone skondensowane mleko - kilka łyżek - w zależności od tego jak słodkie chcecie mieć lody. Im mniej tym lepiej ;)

  Zrobiłam dwie porcje lodów - jedne z jagodami, drugie z truskawkami.
Jeżeli owoce są duże (np truskawki) to drobno je kroimy lub miksujemy. Następnie dosładzamy je skondensowanym skondensowanym mlekiem - wedle uznania. Ubitą na sztywną pianę śmietanę mieszamy delikatnie z owocami. Masę przelewamy do pojemników z przykrywką i wstawiamy do zamrażarki na co najmniej 4 godziny. Dobrze jest co godzinę przemieszać lody. Nie będą wtedy takie twarde. Pamiętajcie, że to iż domowe lody są takie twarde, jest właśnie efektem braku tych wszystkich substancji chemicznych, które nadają lodom ze sklepu puszystość. Aby domowe lody łatwiej się nakładały, należy wystawić je z zamrażarki 20 - 30 minut przed podaniem. Po tym czasie gwarantuje Wam, że rozpłyniecie się z rozkoszy szybciej niż Wasze lody :) 







Bon apetit!

Aleksandra

czwartek, 26 czerwca 2014

Patyki

  O tym, że patyki, gałązki i inne badyle znajdują świetne zastosowanie jako dekoracje w skandynawskich wnętrzach, wie chyba każdy z nas :) Ja również postanowiłam coś z nich skonstruować. Zainspirowały mnie sielskie klimaty na działce moich rodziców. Wzięłam się więc za przycinanie gałęzi (ze ściętego wcześniej drzewa) na równej długości patyczki. Nieoceniona okazała się tu pomoc Taty :) Mnie, po ucięciu 10 patyków rozbolały ręce ;)
  Jak już miałam gotowe patyczki, to chwyciłam za konopny sznurek i... zrobiłam osłonkę na doniczkę :) Bardzo proste i relaksujące zajęcie. Efekt moim zdaniem jest super! Ciekawa jestem Waszej opinii :)



 


Pozdrowienia,
Aleksandra



poniedziałek, 23 czerwca 2014

Noc Świętojańska

Witajcie!

  Wiosna już praktycznie za nami. Teraz czas na lato, porę roku którą uwielbia każdy z nas, a szczególnie dzieci ;) Z początkiem lata nieodłącznie wiąże się Noc Świętojańska, która w tym roku przypada właśnie na dzisiaj (23/24 czerwca). Jest to najkrótsza noc w roku.  Dawno temu Noc Świętojańską traktowano jak nasze współczesne Walentynki :)
  Poza wiankami, Noc Świętojańska kojarzy mi się ze świetlikami :) Pamiętam, że w tym dniu, jako 14-latka pojechałam na festyn organizowany nad rzeką Bug. Odbywały się tam różne koncerty, ale moją uwagę przyciągały latające wszędzie świetliki. Wyglądało to naprawdę magicznie :) Niestety wtedy widziałam je pierwszy i ostatni raz...
  Wczoraj miałam plan, żeby pospacerować po ukwieconej łące i upleść wianek, który wykorzystałabym do sesji zdjęciowej. Niestety pogoda niczym w Irlandii, pokrzyżowała moje plany :( Dlatego wyszukałam w czeluściach komputera zdjęcia, które kojarzą mi się bardzo mocno z latem. Może uda mi się nimi zakląć pogodę?




 Uwielbiam takie bukiety!




 Domowe lody - najlepsze na świecie!
Wkrótce podzielę się z Wami przepisem :)


 Tymczasem życzę Wam udanego tygodnia!


Pozdrawiam,
Aleksandra