piątek, 30 listopada 2012

Plany weekendowe

8 komentarzy:
  Dzień dobry Kochani!

  Dzisiaj jest tak ponuro, że aż nie chce się nosa z domu wystawiać... Liczę na to, że w weekend pogoda będzie ładniejsza, ponieważ chciałabym wybrać się z rodzinką na tradycyjny spacer do lasu. Uwielbiam te spacery, ponieważ niesamowicie mnie odprężają, no i zapach sosen i mchu to dla mnie najlepsza aromaterapia :) Poza tym chciałabym nazrywać gałązek świerkowych i sosnowych do świątecznych stroików. 
  Chciałabym także namówić Mamę na szycie, a dokładniej na poprawienie mojej spódniczki. Będę się musiała ładnie do niej uśmiechać ;) W mojej głowie zakiełkował także pomysł na wieńce świąteczne, więc to kolejny punkt na liście. I jeszcze brzozowe pieńki, które suszą się w piwnicy trzeba jakoś ogarnąć...To będzie zadanie dla Taty ;) Mam nadzieję, że uda mi się pokazać Wam te wszystkie wyroby w kolejnym poście.
  Tymczasem jutro już zaczyna się grudzień, a w związku z tym czeka mnie dużo domowych zadań i obowiązków do wypełnienia przed świętami. Muszę sobie wszystko dokładnie zaplanować i starać się trzymać tego planu, co zazwyczaj nie jest łatwe ;) Przynajmniej Mila wzięła się już za pranie... Dobra z niej dziewczyna :)




  W domu oczywiście przybywa świątecznych dekoracji. Powiesiłam już nawet pierwsze lampki choinkowe. Co roku zasłaniam nimi rurę od gazu, która niezbyt estetycznie prezentuje się pod sufitem na korytarzu. Niestety nadal wygląda to na tyle brzydko, że Wam nie pokażę ;) 






   A na koniec kilka słów o fantastycznej książce jaką dostałam wczoraj od pewnego Przemiłego Człowieka. Jeszcze raz dziękuję :)


 "Fat Witch Brownies" to niewielka, urocza książeczka z przepisami Patricii Helding na uwielbiane przez rzesze ludzi brownies. Książeczkę wypełniają nieskomplikowane przepisy i apetyczne zdjęcia. Autorka książki zaczynała od pieczenia tych pysznych ciastek w swoim nowojorskim apartamencie, bazując na przepisie swojej mamy. Był to jej sposób na relaks po pracy. W 1998 roku zdecydowała jednak porzucić dotychczasową pracę na Wall Street i otworzyć własną piekarnię. Tak właśnie powstała legendarna nowojorska Fat Witch Brownies Bakery, która obecnie produkuje 2500 brownies dziennie. 
  Niezmiernie mnie cieszy ta książka, ponieważ jeszcze nigdy nie piekłam brownies. Wszystkie przepisy, z którymi miałam do czynienia do tej pory wydawały mi się strasznie skomplikowane. Myślę, że z tą książką moje lęki odejdą w niepamięć ;) Już nie mogę się doczekać kiedy zaprezentuję Wam owoce mojej pracy. Jedyne czego się obawiam, to że z polskich składników brownies nie będą takie jak powinny być, albo co gorsze, w ogóle nie wyjdą... 


Życzę Wam miłego weekendu:) Spędźcie go tak jak lubicie :)

Ola





 

poniedziałek, 26 listopada 2012

Poduchy, poduszki, poduszeczki...

11 komentarzy:
  Rzadko kupuję gotowe poszewki na poduszki. Zwykle szyję je sama lub pomaga mi w tym moja super-zdolna Mama :) Przedostatni weekend obfitował właśnie w takie poduszkowe wyroby, wykonane przez moją Mamę. Oczywiście dzielnie asystowałam mojej Rodzicielce we wszystkich czynnościach i byłam jej Weną Twórczą, jak sama mnie nazwała ;)
  W związku z tym, że święta coraz bliżej, to swoje działania skupiłyśmy na produkcji poduszek w takim właśnie klimacie. Na poniższych zdjęciach możecie zobaczyć efekty tej pracy, której towarzyszył dzban pomarańczowej herbaty i domowa nalewka z aronii...;)
   Czerwona poszewka w białe koniki została uszyta z kwadratowej, bawełnianej chustki, którą dostałam od Eweli. Dziękuję Kochana :*  Jej tylna część została uszyta z czerwonej bawełny, kupionej za grosze w IKEA. Kraciasta poszewka powstała ze ... starej, ciążowej sukienki mojej Mamy :) Materiału było sporo, więc Mama i sobie uszyła dość dużą poszewkę.






  Uszyłyśmy również sporą ilość czerwonych i kraciastych serduszek, które powieszę na choince lub wykorzystam do innych dekoracji.



  W trakcie przygotowania jest także poszewka robiona przeze mnie na drutach. Składa się z kwadratów o jednakowych wymiarach, zrobionych z włóczki w różnych odcieniach niebieskiego (plus kremowy). Każdy z nich był zrobiony innym ściegiem. Dwa kwadraty ze wzorami wycięłam ze starej kamizelki, z której uszyłam już jedną poszewkę ponad rok temu. Tył poszewki będzie w kolorze kremowym.



  Prawie w każdy weekend, który spędzam z rodzicami wybieramy się do lasu na spacer. Mamy już swoje ulubione miejsce, w pobliżu jednostki wojskowej, stąd na fotkach płot z drutu kolczastego. Wszystkie drzewa zgubiły już liście, które utworzyły piękny, złoto-pomarańczowy dywan na leśnych ścieżkach....




  Nawet niektóre leśne roślinki przystroiły się już w świątecznie czerwienie :)



  Mila także rozpoczęła przygotowania do świąt :) Sprawdzała wnikliwie czy wszystkie lampki choinkowe działają...



   ... aż jej oczka od tego wytrzeszczyło ;)


  A tak swoją drogą, to się zastanawiam jak Mila będzie reagowała na świąteczne drzewko... Jak na razie skacze i włazi na wszystko co stoi, leży i się rusza... Macie jakieś sposoby na zniechęcenie Waszych sierściuchów do włażenia na choinkę? ;)


  Mam nadzieję, że z przyjemnością oglądaliście zdjęcia w tym poście :)
  
  Pozdrawiam Was ciepło!
  Aleksandra  
 



środa, 21 listopada 2012

Shopping

8 komentarzy:
  Minął już ponad miesiąc od poprzedniego zakupowego postu. Przez ten czas (ku rozpaczy mojego Męża) przyniosłam do domu kilka nowych, mniej lub bardziej użytecznych przedmiotów :) Oczywiście wszystkie  kupione okazyjnie ;)
  Przy robieniu zdjęć do tego postu miałam niezłą lekcję fotografii :) Pomagała mi w tym funkcja Live Guide, dostępna w moim Olympusie. Starałam się robić zdjęcia tak, aby wyglądały jak najbardziej naturalnie. Na ile mi się to udało? Pozostawiam to Waszej ocenie ;) No to zacznijmy prezentację...

  Herbatkę i książkę wypatrzyłam na blogu Mimi i stwierdziłam, że muszę je mieć ;) Herbatę - bo uwielbiam zieloną o zapachu jaśminu, a książkę - bo w przyszłym roku planuję założyć na moim balkonie zielnik.


fot. Dreamy Alex

fot. Dreamy Alex

  Zestaw trzech taśm kupiłam w IKEA. Mają teraz w swojej ofercie naprawdę fajne akcesoria do pakowania prezentów. Czaję się jeszcze na papierowy, czerwono-biały sznurek.W sumie nie wiem dlaczego nie wzięłam go do razu...?

fot. Dreamy Alex

  Mój faworyt - kremowy miś w stylu retro, kupiony w PEPCO. Muszę przyznać, że pojawiło się u nich teraz sporo fajnych dekoracji. Widziałam też urocze koniki na kółkach, w różnych kolorach, ale niestety te które zostały były lekko uszkodzone, więc nie wzięłam...

fot. Dreamy Alex

fot. Dreamy Alex


  Świecznik, z przezroczystego szkła widzieliście już w poprzednim poście. Kupiony oczywiście w IKEA. Pasuje do starej buteleczki, którą dawno temu wykopałam w ogródku Babci :) Przepięknie rozprasza światło świecy.

fot. Dreamy Alex

    Kolejny zakup - mydełko w kształcie sowy :) Kupione także w PEPCO. Będzie jedynie elementem dekoracyjnym, ponieważ jakoś nie mam odwagi używać mydła z PEPCO... ;) Trafi do szklanego słoja z innymi mydełkami.

fot. Dreamy Alex

  Puszkę z mieszanką ziół kupiłam w Lidlu. Szkoda, że mają je tylko w 3 rodzajach. W innym wypadku kupiłabym kilka puszek, które później bym wykorzystała do przechowywania innych przypraw. 

fot. Dreamy Alex

  Kawę Rich Hazelnut firmy Whittard of Chelsea przywiózł mi z Londynu kolega. Dzięki Maciej! :) Jeszcze jej nie próbowałam mimo, że nie mogę się doczekać jej smaku ;)

fot. Dreamy Alex

  I to by było dzisiaj na tyle :) Co prawda w moim mieszkaniu pojawiło się jeszcze kilka innych przedmiotów, wszystkie wykonane przez moją Mamę, ale o tym w kolejnym poście...

  Dziękuję za wszystkie wasze komentarze! Każdy z nich czytam po kilka razy, ponieważ sprawia mi to ogromną przyjemność :) Oczywiście zachęcam do obserwowania mojego bloga oraz nieustannego komentowania moich poczynań.

Pozdrawiam,

Aleksandra :)

PS. Czy możecie mi polecić jakiś fajny (darmowy) program do podpisywania zdjęć? Chciałabym umieszczać na nich podpis, żeby nie zostały przypadkiem przywłaszczone przez kogoś innego... Z góry dziękuję za podpowiedzi!



wtorek, 20 listopada 2012

Brak warunków

7 komentarzy:
  Witajcie!

  Na początku troszkę się Wam pożalę... ;) Bardzo bym chciała pokazać Wam trochę fotek z mojego mieszkania, nowych dekoracji i wszystkich pięknych przedmiotów, które kupiłam i wyprodukowałam z mamą w ostatnim czasie, ale... Gdy wracam do domu jest już ciemno i kompletnie nie mam warunków do robienia zdjęć :( Tak więc pstryknięcie dobrej fotki graniczy z cudem (zwłaszcza, że nie lubię używać lampy błyskowej). Najgorsze jest to, że wolny weekend, w który mogłabym porobić zdjęcia, będę miała dopiero za jakieś 3-4 tygodnie :( Czuje się jakbym żyła wyłącznie w ciemnościach. Nie mogę jednak kazać Wam czekać tyle czasu, więc zdjęcia będą jakie będą, najprawdopodobniej wszystkie lekko żółte... Mam nadzieję, że mimo wszystko będziecie chętnie je oglądać ;)
  Dzisiaj nowych zdjęć Wam jeszcze nie pokażę, ale chciałam wspomnieć o nowym numerze GREEN CANOE Jesień 2012 . Jest to jeden z moich ulubionych magazynów i jest dostępny wyłącznie w wersji on-line. Mam jednak nadzieję, że w przyszłości się to zmieni . Zaglądajcie, bo warto!


fot. Green Canoe


   
 Miłej lektury i do jutra :)

Aleksandra

środa, 14 listopada 2012

Pierwsze oznaki świąt :)

11 komentarzy:
    W ostatni piątek robiłam zakupy w Jankach i tak się nakręciłam na świąteczny nastrój, że nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam pomału wprowadzać te zimowe dekoracje w moim mieszkaniu ;) Nie wyciągnęłam oczywiście wszystkiego. Zaczynam po troszku, od delikatnych złoto-czerwonych akcentów (moje ulubione połączenie kolorystyczne na święta) oraz szydełkowych serwetek, które kojarzą mi się z płatkami śniegu. Udało mi się także namówić Babcię, żeby wydziergała mi na szydełku kilka gwiazdek, więc już nie mogę się doczekać kiedy je powieszę na choinkę :)

fot. Dreamy Alex

fot. Dreamy Alex

fot. Dreamy Alex

fot. Dreamy Alex


  Przy robieniu powyższych zdjęć, oczywiście doskonale sprawdził się program tematyczny do zdjęć Przy Świecach. Wydaje mi się, że tego typu zdjęcia dobrze jest robić kiedy w pomieszczeniu nie panuje jeszcze totalny mrok. Wtedy efekt jest ciekawszy, bo ciągle widoczne są kontury innych przedmiotów, a jednocześnie uzyskuje się odpowiedni nastrój zdjęcia. No i kolory nie mają tego itensywnie żółtego odcienia...

fot. Dreamy Alex



  W miniony weekend wypróbowałam także przepis Lawendowego Domu na przepyszną zimową herbatę, pachnącą pomarańczą i goździkami. Herbata smakuje niebiańsko, więc trafia do mojego topowego menu herbacianego ;) Ten aromatyczny napój przygotowuje się bardzo szybko i łatwo. 

Potrzebne składniki:
- 2 łyżeczki czarnej herbaty
- 6 goździków
- 6 plasterków pomarańczy (ze skórką)
- szczypta kardamonu - ja dodałam jedno, uprzednio rozgniecione nasionko :)
- 2 łyżki miodu

Sposób przygotowania:
  Herbatę parzymy przez 3 minuty w 0,5 litra wody (najlepiej jest użyć sitka lub koszyczka do parzenia herbaty). Następnie wrzucamy goździki, kardamon i plasterki pomarańczy. Całość podgrzewamy, ale tak aby się nie zagotowało. Ja użyłam do tego celu dzbanka z podgrzewaczem. Napar słodzimy miodem i gotowe :) Im dłużej herbata podgrzewała się w dzbanku tym lepszy i bardziej intensywny był jej smak. Dzisiaj znowu będę ją robić :)


fot. Dreamy Alex


  Wspominałam Wam także ostatnio o moich planach przemalowania starego krzesła na biało. Proces ten został rozpoczęty w ostatni weekend :) Miałam się za to sama zabrać, ale mój Mąż bez żadnego proszenia wziął krzesło w obroty i prawie całkowicie zeszlifował starą farbę. Zajęło mu to kilka sobotnich godzin, a pracy jeszcze nie koniec... Nie mogę się doczekać kiedy krzesło będzie już pomalowane i gotowe do postawienia przy toaletce :) Na tapecie jest także kilka innych przedmiotów do przemalowania (na szczęście mniejszych niż krzesło) i mam nadzieję, że z nimi też wkrótce się ogarnę...

fot. Dreamy Alex
 
fot. Dreamy Alex

 Podziękowania dla Męża za kawał dobrej roboty :*

fot. Dreamy Alex

  I na koniec przesyłam podziękowania Karolinie z Prowansalskich Klimatów, która przyznała mi kolejne wyróżnienie Liebster Blog :) Baaaardzo dziękuję!



Moje odpowiedzi na pytania Karoliny:

1. Drewno czy metal?
Drewno
2. Fotel czy szezlong? 
Fotel
3. Hiszpański czy włoski?
Włoski
4. Lato czy zima?
Tylko i wyłącznie lato :)
5. Dom czy mieszkanie?
Dom
6. Biurko czy sekretarzyk?
Sekretarzyk
7. Naszyjnik czy bransoletka?
Naszyjnik
8. Podróże na wschód czy zachód?
Na wschód
9. Zakupy przez internet czy w sklepie?
W sklepie
10. Las czy łąka?
Las
11. Pływanie czy bieganie?
Pływanie

Tym razem wyróżniam 4 blogi:

http://placeofinspirations.blogspot.com/
http://oh-my-home.blogspot.com/
http://howshemakesit.blogspot.com/
http://podnorweskimniebem.blogspot.com/

Moje pytania:
1. Morze czy jezioro?
2. Ulubiony kolor?
3. Bezbarwne szkło czy porcelana?
4. Kawa w kubku czy w filiżance?
5. Słodkie czy słone?
6. Podróż pociągiem, autobusem czy samochodem?
7. Urlop w wielkim kurorcie czy na odludziu?
8. Muzyka klasyczna czy rozrywkowa?
9. Triller czy komedia?
10. Ulubiony sklep?
11. Ulubiony dzień tygodnia?

  Na dzisiaj chyba już wystarczy tego pisania i fotek ;)

  Dziękuję nowym obserwatorom i odwiedzającym mojego bloga :) Zapraszam zawsze i wszędzie! Ten tydzień jest dla mnie wyjątkowo obfity we wspaniałe komentarze i inne niespodzianki związane z prowadzeniem bloga, co niesamowicie nakręca mnie do działania :) Oby tak dalej!




poniedziałek, 12 listopada 2012

Wyróżnienie Liebster Blog :)

3 komentarze:

 Wśród naszych rodowitych Bloggerek dużą popularnością cieszy się swego rodzaju zabawa, zwana Wyróżnieniem Liebster Blog. Zabawa ta polega na udzieleniu odpowiedzi na pytania postawione przez inne Bloggerki, a następnie wskazanie kolejnych blogów do Wyróżnienia i zadanie 11 pytań ich właścicielkom.
  Mój blog otrzymał Wyróżnienie Liebster Blog od  Ali z Kolorowych Marzeń oraz od Kasi z Codzienność i Marzenia . Bardzo im dziękuję, że mnie wybrały, jest mi niezmiernie miło :) Przystępuję więc do odpowiedzi na zadane przez nie pytania.


Pytania Kasi:

1.Śpiew czy taniec?
Taniec
2. Ogórki kiszone czy czekolada?
Czekolada
3. Książka w wersji papierowej czy elektronicznej?
W wersji papierowej.
4. Perfumy czy dezodorant?
Perfumy
5. Karty czy gra planszowa?
Gra planszowa
6. Pieczywo jasne czy ciemne?
Ciemne
7. Morze czy góry?
Góry
8. Podróż samolotem czy samochodem?
Samochodem
9. Śniadanie czy kolacja?
Śniadanie
10. Tusz do rzęs czy błyszczyk (szminka)?
Tusz do rzęs
11. Kawa czy herbata?
Kawa


Pytania Ali:

1. Wysokie obcasy czy balerinki?
Jedno i drugie ;) (zależy od tego, co mnie czeka w ciągu dnia)
2. Włosy długie czy krótkie?
Długie
3. Czerwony czy zielony?
Czerwony
4. Światło lampy czy świecy?
Świecy
5. Kwiaty w doniczce czy cięte?
W doniczce
6. Delicje czy krakersy?
Delicje
7. Podróż marzeń? 
Indie i Włochy (szczególnie Toskania)
8. Film o miłości czy komedia?
 O miłości
9. Lato czy zima?
Lato
 10. Siatkówka czy koszykówka?
Koszykówka
11. Zabawka z dzieciństwa?
Niebieski miś Mateusz


   Wyróżnienie Liebster Blog otrzymują ode mnie:



 
   Poniżej lista moich 11 pytań. W związku z tym, że zaczynam się pomału wkręcać w nastrój Świąt Bożego Narodzenia, to pytania będą właśnie w takim klimacie ;)

1. Święta w domu czy "na wyjeździe"?
2. Makowiec czy piernik?
3. Choinka żywa czy sztuczna?
4. Złoto czy srebro?
5. Wino białe czy czerwone?
6. Barszcz grzybowy czy czerwony?
7. Sanki czy łyżwy?
8. Wymarzony prezent?
9. Dawanie prezentów czy przyjmowanie?
10. Idealny zimowy wieczór?
11. Zdjęcia w albumie czy na komputerze?

Miłej zabawy :)

Pozdrawiam,

Aleksandra

środa, 7 listopada 2012

Nastrojowo

5 komentarzy:
  Odkąd temperatura na zewnątrz spadła poniżej 10 stopni, a wieczory stały się dłuższe mam więcej czasu na realizowanie moich pomysłów na domowe dekoracje. W ogóle samych pomysłów jakoś więcej rodzi się w mojej głowie ;) Zazwyczaj ich wykonanie zajmuje niewiele czasu i jest niedrogie. Każdy z pomysłów staram się notować w moim niewielkim notesiku, żeby o nim nie zapomnieć. A niestety zdaża mi się to dość często... ;)
  Ostatniej niedzieli wpadłam na pomysł, żeby na stole w jadalnio-kuchni postawić lampkę, która kiedyś stała w sypialni. Jednak lampka miała zbyt ciemny kolor (fioletowy) i efekt był jakiś taki ponury... Wymyśliłam więc, że owinę jej klosz białą koronką, którą kupiłam kiedyś za grosze na allegro. I to był bardzo dobry pomysł, bo na stole od razu zrobiło się jaśniej :) 
  Dzięki temu, że lampka stoi na stole za kanapą, to nie razi nas w oczy gdy oglądamy telewizję, a jednocześnie daje delikatne, nastrojowe światło. 
  Koronkę należy nawijać na klosz pionowo (z dołu do góry). Aby się trzymała przykleiłam ją najzwyklejszą taśmą klejącą. Nie chciałam przytwierdzać jej na stałe, ponieważ być może niedługo znowu zmienię wygląd lampki ;) Poza tym tak jest po prostu szybciej i wygodniej ;)


fot. Dreamy Alex


  Lampka spodobała się też Mili, bo regularnie ją atakuje :) Na poniższym zdjęciu widać jak się przymierza do ataku i sprawdza tylko, czy Artur przypadkiem tego nie widzi ;)

fot. Dreamy Alex


  A na stoliku przy kanapie takie graty stoją... Stwierdzam, że przydałby mi się świecznik pasujący stylem do buteleczki... Już nawet znalazłam jeden, oczywiście w IKEA ;)
  Zdjęcia robiłam stosując program tematyczny do robienia zdjęć przy świecach. Jest to jeden z moich ulubionych programów. Cenię go szczególnie za to, że można zrobić nim ładne zdjęcia przy małej ilości światła.

fot. Dreamy Alex


  Niestety tym razem mam dla Was tylko tyle zdjęć :/ To wszystko przez to, że tak wcześnie się ściemnia... Na pocieszenie Mila macha Wam swoją różową... stopą ;)

fot. Dreamy Alex
PS. Mam już mnóstwo pomysłów na kolejne domowe przeróbki. Podpowiem Wam tylko, że w kolejności czekają na pomalowanie krzesło i mała drewniana komódka z IKEA. Mam w planach zabrać się za nie w najbliższy weekend. Poza tym planuję zagonić Męża do wiercenia dziur w ścianie... Przecież ciągle czeka na ukończenie nasza domowa galeria zdjęć ;) Oby udało się nam to wszystko zrealizować w najbliższy weekend... Trzymajcie kciuki!


PS 2. Zachęcam Was do komentowania moich wypocin oraz do dodawania mojego bloga do obserwowanych ;) Dzięki temu będziecie na bierząco informowani o pojawiających się nowych postach.

Aleksandra :)

piątek, 2 listopada 2012

DIY, czyli odświeżamy stare segregatory

7 komentarzy:
  Jestem niepoprawną kolekcjonerką przepisów kulinarnych. Wielu z tych, które posiadam w swojej kolekcji pewnie nigdy nie wypróbuję. Mimo wszystko drukuję je w sporych ilościach, spisuję od znajomych, od mamy i babci. Wszystkie skrzętnie segreguję i wpinam do dwóch segregatorów - jednego z potrawami na słono, drugiego - na słodko. 
  Segregatory, zupełnie zwyczajne, typowo biurowe kupiłam z myślą, że własnoręcznie zmienię ich wygląd. No i wpadłam na pomysł oklejenia ich okleiną foliową :) Okleinę taką można kupić w każdym większym sklepie remontowo-budowlanym (np. Castorama, Leroy Merlin) lub w sklepach z tapetami. Wybór jest bardzo duży. Pamiętajcie tylko, aby nie była zbyt gruba! Ja wybrałam okleiny w kolorze różowym oraz w drobne kwiatki na białym tle. 

fot. Dreamy Alex

  Zanim pójdziecie do sklepu po okleinę, sprawdźcie jakie wymiary ma segregator. W tym celu najlepiej jest go otworzyć i rozłożyć na płasko, a następnie zmierzyć jego wysokość i całkowitą szerokość (okładki + grzbiet). Jeśli macie już wymiary, to pamiętajcie, że okleina powinna być o kilka  lub nawet kilkanaście centymetrów większa od segregatora. Ten zapas jest potrzebny na zrobienie zakładów, dzięki którym oklejony segregator będzie wyglądał schludnie, a okleina nie będzie się zadzierać na rogach. 
  Jeśli chodzi o same segregatory to najlepiej, aby były gładkie i błyszczące, bez metalowych elementów na wierzchu, wtedy najłatwiej jest je okleić i efekt jest trwalszy.
  Nie będę Wam opisywać jak przykleja się okleinę, ponieważ taką instrukcję znajdziecie na samej okleinie :) Gwarantuję, że to nic trudnego. Jeśli coś pójdzie nie tak, zawsze możecie odkleić okleinę i zacząć od nowa.
  Poniżej efekty przemiany :)

fot. Dreamy Alex

fot. Dreamy Alex


  Jeśli okleina w niektórych miejscach nie przykleiła się dokładnie, lekko odstaje to można ją przyprasować żelazkiem, ale tylko i wyłącznie przez ściereczkę! I wyłączcie wytwarzanie pary przez żelazko ;)

fot. Dreamy Alex

fot. Dreamy Alex

fot. Dreamy Alex

fot. Dreamy Alex



  Niestety było już dość ciemno kiedy robiłam zdjęcia do tego postu, więc część z nich jest miernej jakości. Jednak poźniej odkryłam w moim Olympusie coś co nazywa się Live Guide :) Dzięki tej funkcji można za pomocą "suwaczków" ustawiać sobie różne parametry, które pozwalają uzyskać na zdjęciach profesjonalne efekty. Do parametrów tych należą miedzy innymi: rozmycie tła, zmiana nasycenia kolorów, zmiana nastroju barw, zmiana jasności i wyrażanie emocji. Już nie mogę się doczekać, aż będę miała czas i możliwość potestować te funkcje, bo są naprawdę genialne! Na stronie olympus.pl znajdziecie informacje na temat Live Guide, a nawet możecie sprawdzić jak to działa :) Polecam!

Miłego weekendu! 

Aleksandra :)