poniedziałek, 25 lutego 2013

Wiosenne porządki w szafie

3 komentarze:
Drogie Panie,
Wiosna zbliża się wielkimi krokami :) O tej porze roku zawsze robię porządki w szafie. Zaczynam odkładać grube swetry na najwyższą półkę w szafie i chętniej zakładam kolorowe ubrania. Co roku staram się odłożyć kilka rzeczy, których już nie noszę, przestały mi się podobać lub z których "wyrosłam" ;) Czasami którąś z tych rzeczy udaje mi się przerobić lub odświeżyć i wtedy mogę się nią cieszyć na nowo. Nie wszystkie ubrania jednak udaje się "odratować", więc staram się znaleźć im nowe właścicielki, które będą się nimi cieszyły :) 
  Postanowiłam więc, że zrobię małą wyprzedaż tych ubrań, których już więcej nie założę. Tak prawdę mówiąc to naprawdę niewiele je nosiłam... Są więc praktycznie jak nowe! Może wybierzecie coś dla siebie?

1. Marynarka firmy MOHITO - w różowo-czarną pepitkę, ramiona podkreślone poduszkami.  Rozmiar - na metce 38, ale moim zdaniem jest to 34. Założyłam ją maksymalnie 3 razy. 
Cena - 25 zł plus koszty przesyłki (list polecony). 







2. Bluzka firmy TROLL - czarna w białe serduszka, wiązana pod szyją na kokardkę. Delikatne przymarszczenia na ramionach. Rozmiar - małe S.
Cena - 15 zł plus koszty wysyłki. 






3. Spódnica firmy OASIS - czarna w delikatne prążki. Ma piękny krój w stylu lat 40-tych. Z przodu dwie kontrafałdki, z tylu delikatna falbana. Naprawdę ładnie podkreśla kobiece kształty :) Tkanina jest lekko rozciągliwa. Założyłam tylko raz, a potem...wyrosłam z niej ;) Rozmiar 34. 
Cena - 20 zł plus koszty wysyłki.

PRZÓD:



TYŁ:




 4. Sukienka firmy H&M (linia dziecięca - Dubster) - zwiewna sukienka w kolorze fuksji z podszewką w kolorze fioletowym. Pod szyją wyszyta koralikami. Rozmiar - na wzrost 152 cm. Prawdę mówiąc będzie dobra także dla drobnej kobietki o niedużym biuście ;)
Cena 15 zł plus koszt przesyłki.






5. Sweterek z półgolfem firmy Karen Millen - piękny sweterek w kolorze ecru, ze wstawką z jedwabiu i rękawkiem kończącym się nad łokciem. Rozmiar - 34/36. 
Cena - 20 zł plus koszty przesyłki.





Jeśli spodobała się Wam któraś z powyższych rzeczy, to proszę o komentarz pod tym postem oraz wiadomość na maila: aleksandra.porowska@gmail.com


Pozdrawiam,
Aleksandra :)

PS. Biorę pod uwagę negocjacje ws. ceny ;)

poniedziałek, 18 lutego 2013

Weekendowe migawki

12 komentarzy:
Witajcie!
 Dzisiaj mam dla Was porcję zdjęć z weekendu, spędzonego z Rodzicami i Siostrą. Temat przewodni postu - bliżej nieokreślony ;) Nie będę Was zamęczać długimi tekstami, bo wiem, że i tak nie chce Wam się tego czytać ;)

 Świętowaliśmy wspólnie Dzień Kota :)



Fragment najmniejszego pomieszczenia w mieszkaniu moich rodziców, czyli WC ;) Maczałam palce w jego wystroju :)




 Moja obsesja - naszyjniki :) Te dwa upolowałam na ostatnich wyprzedażach.



Na koniec obiekt mojej nieustającej (ostatnio) radości, czyli salonowy żyrandol :)
 


Życzę Wam spokojnego tygodnia!



piątek, 15 lutego 2013

Musli z patelni

7 komentarzy:
  Dzisiaj kolejny post z cyklu Smaczne i zdrowe śniadania. To chyba moje ulubione śniadanie :) Jednak musli z patelni, bo o nim tutaj mowa, jadam głównie w weekendy. W tygodniu zazwyczaj brakuje czasu na jego przygotowanie... Mogłoby się Wam wydawać, że podgrzewanie musli na patelni jest zbędne. Jednak jak już spróbujecie to przekonacie się, że różnica jest ogromna. Prażenie płatków, ziaren i orzechów na patelni sprawia, że stają się one kruche i niesamowicie aromatyczne. Mam nadzieję, że wypróbujecie ten łatwy przepis w nadchodzący weekend :)

Składniki (dla 1 osoby):
  • 2 - 3 łyżki płatków owsianych górskich
  • 4 łyżki płatków kukurydzianych
  • 1 - 2 łyżki pestek słonecznika
  • 2 łyżki płatków migdałów / całych migdałów /  innych orzechów - może być też wszystko naraz :)
  • 1 łyżka siemienia lnianego
  • 1 łyżka sezamu
  • mały jogurt naturalny
  • banan / jabłko / lub inne dowolne owoce
  Na rozgrzaną, suchą patelnie wrzucamy płatki owsiane, pestki słonecznika i orzechy. Prażymy 2 - 3 minuty, cały czas mieszając składniki drewnianą łyżką. Następnie dorzucamy płatki kukurydziane i prażymy jeszcze 2 minuty. Na sam koniec wrzucamy siemię lniane i sezam. Podgrzewamy przez około minutę (zbyt długie prażenie sprawi, że drobne nasionka po prostu się spalą). Wszystkie składniki przekładamy do miseczki. Na wierzch nakładamy jogurt naturalny i pokrojone w plasterki banany lub inne owoce. Gotowe!





Ps. Używajcie tylko płatków górskich! Błyskawiczne mają mniejszą wartość odżywczą i oczywiście nie są tak zdrowe jak górskie.  

Spokojnego weekendu!

Aleksandra


czwartek, 14 lutego 2013

Z dedykacją...

6 komentarzy:
  Dzisiaj będzie bardzo osobiście... Mimo, że Walentynek nie obchodzę jakoś szczególnie, to jednak atmosfera mi się udziela ;)


 Tak więc ten skromny post dedykuję mojemu kochanemu Mężczyźnie :* Dziękuję, że przy mnie jesteś i że mnie wspierasz w trudnych chwilach. Że mnie rozśmieszasz i rozczulasz, a kiedy trzeba stawiasz do pionu. Za to, że rozumiemy się bez słów i że po prostu jesteś moim Przyjacielem :)



poniedziałek, 11 lutego 2013

Kuchenne obrazki

11 komentarzy:
Witajcie moi Drodzy! 

  W ostatni weekend pstryknęłam tylko kilka skromnych zdjątek. Sobota upłynęła głównie pod znakiem sprzątania. Wyszorowałam kuchnie wzdłuż i wszerz. W międzyczasie udało mi się też upiec moje pierwsze brownies ;) W niedzielę z kolei pół dnia spędziliśmy na zakupach. Wreszcie, po długich mękach udało nam się zakupić żyrandol do salonu :) Miał być w klasycznym stylu, pięcioramienny, z materiałowymi kloszami, a jest... no cóż, zupełnie inny :) Ale bardzo nam się podoba. Dzisiaj będziemy go wieszać. Już się nie mogę doczekać!
  Ostatnio czasu na zaglądanie do jakichkolwiek sklepów z pierdołami do domu zupełnie brak :/ W związku z tym w domu pojawia się też mniej nowych przedmiotów... W zamian staram się tworzyć nowe dekoracje z tego co już mam - ach ta kreatywność ;) Najświeższa produkcja to obrazki w kuchni (w właściwie aneksie kuchennym). Jedna ramka już wcześniej wisiała na ścianie, więc wymieniłam tylko obrazek. Drugą, małą ramkę po prostu postawiłam na blacie, opierając o ścianę. Obydwa obrazki znalazłam w internecie. Mam  podobnych jeszcze z pięćdziesiąt, więc pewnie co jakiś czas będę je wymieniać :) A swoją drogą... ciągle mnie zadziwia to, jakie wspaniałe pomysły można znaleźć w sieci i jak niewielkim kosztem wprowadzić je do własnego otoczenia. Rozglądajcie się uważnie, inspiracje są wszędzie!



 
 
   Jeśli tylko zechcecie, to podam Wam przepis na to cudowne brownies :)


   Posiałam też rzeżuchę. Śmierdzi w całym domu :)


  Oczywiście nie mogło też zabraknąć weekendowych przytulanek :) Zanim Mila ułożyła się na moim boku, przez kilka minut chodziła ode mnie do Artura, nie mogąc się zdecydować komu ogrzewać kości...Widać stwierdziła, że ja bardziej tego potrzebuję ;)


  Pozdrawiam Was ciepło!

Aleksandra


wtorek, 5 lutego 2013

Słodkie krążki na tłusty czwartek

10 komentarzy:
  Karnawał pomału zmierza ku końcowi, a tłusty czwartek za pasem. Trzeba więc pomyśleć o jakichś łakociach na ten dzień :) Bez wątpienia dużo lepszym rozwiązaniem niż pączki ze sklepu, będą domowe krążki, zwane także oponkami. Mimo, że kaloryczne, bo smażone na oleju, są zdecydowanie zdrowszą opcją niż kupne pączki, w których tak naprawdę nie wiemy co jest, a przede wszystkim na jakim tłuszczu były smażone. A uwierzcie, że niekiedy fakty są naprawdę przerażające...
  W miniony weekend pomagałam Mamie w produkcji tych pyszności. Co prawda, moja pomoc polegała głównie na jedzeniu krążków, a tylko w niewielkim stopniu na pozostałych czynnościach... Ale to nieistotne :) Ciastka wyszły wyjątkowo pyszne, więc postanowiłam podzielić się z Wami tym sprawdzonym (wielokrotnie!) przepisem :) To do dzieła!


Składniki:
  • 1/2 kg białego sera (w kostce)
  • 1 szklanka cukru
  • minimum 0,5 kg mąki, ale prawdopodobnie wgniecie się więcej :)
  • 1 szklanka kwaśnej śmietany 
  • 3 jajka
  • 2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 łyżki octu lub mocnego alkoholu (brandy, spirytus, wódka)
  • szczypta soli
  Jajka ucieramy z cukrem na gładką masę. Dodajemy pokruszony palcami ser i śmietanę. Mieszamy łyżką tak, aby składniki się połączyły (nie musi to być idealnie gładka masa, grudki sera nie będą przeszkadzały). Do masy dodajemy mąkę, proszek do pieczenia, sodę oczyszczoną, sól i ocet lub alkohol. Ciasto wyrabiamy ręcznie, do momentu, aż będzie elastyczne i miękkie. Jeśli jest potrzeba, to spokojnie można dodać więcej mąki. Lepiej żeby ciasto leciutko kleiło się do rąk, niż było zbyt twarde. Rozwałkowujemy ciasto na placek o grubości 0,5 cm i wycinamy szklanką okrągłe ciastka. W tych ciastkach wycinamy np. za pomocą kieliszka kolejne mniejsze ciastka.



 




  Wycięte ciasteczka smażymy na rozgrzanym oleju ( w garnku lub głębszej patelni) po około 2-3 minuty z każdej strony. Krążki muszą być ładnie zarumienione. Tak usmażone krążki wyjmujemy z tłuszczu i układamy na ręczniku papierowym w celu odsączenia nadmiaru tłuszczu. Moja Mama stosuje także "staropolski" sposób na to, żeby krążki nie chłonęły zbyt dużo tłuszczu podczas smażenia. W tym celu wrzuca do gorącego oleju plasterek ziemniaka o grubości około 1 cm. Podobno to pomaga :) Oczywiście krążki smakują najlepiej zaraz po usmażeniu, lekko ciepłe. 
  
 
Jeśli zdecydujecie się wypróbować ten przepis, to koniecznie napiszcie czy Wam smakowało!


Na koniec przesyłam uściski i buziaki dla Słodkiej Krążkopożeraczki :) 
 :*



     Pozdrawiam, 
     Aleksandra