czwartek, 27 czerwca 2013

Czerń i biel

13 komentarzy:
Witajcie Kochani!

  Wybaczcie lekkie opóźnienie w publikacji posta (zwykle robię to we wtorki), ale od poniedziałku skupiałam się wyłącznie na urodzinach mojego Męża. Głównym dylematem był tort ;) Jak dotąd nie miałam okazji piec tortu z prawdziwego zdarzenia i dlatego też miałam lekką tremę ;) Ale na szczęście wszystko się udało i Mąż był zadowolony!
  No dobrze, ale wróćmy do tematu posta, czyli do czerni i bieli, która objawiła się w naszym salonie pod postacią poduszek ;) Poduszki to moja wielka miłość i ulubiony element dekoracyjny. Zapraszam do oglądania zdjęć!

Poniższą poszewkę pewnie pamiętacie z poprzednich postów. Znajdziecie taką w sklepach IKEA :)



Te poduchy to rękodzieło. Białą poszewkę w czarne napisy, obszytą czarną lamówką uszyła moja Mama. Natomiast tą w czarno-kremowe pasy zrobiłam na drutach sama. Wybrałam mój ulubiony wzór ryżowy. 






  Z poniższej tkaniny i czarnej lamówki powstanie jeszcze jedna poszewka. Muszę się tylko ładnie uśmiechnąć do Mamy :)



Jak już jesteśmy w temacie poduszek, to pokażę Wam jeszcze jedną. Jest doskonałym przykładem recyklingu i została uszyta ze starej tuniki ;) Trafiła do sypialni. Co myślicie, podoba się Wam?




  Na dzisiaj to już koniec. Kolejny post postaram się dodać punktualnie ;) 

Chciałam Wam również podziękować za wszystkie ciepłe komentarze :) Jest mi niezmiernie miło, a każdy komentarz wywołuje uśmiech na mojej twarzy :) 
Witam serdecznie także nowych czytelników! Cieszę się, że mój blog się Wam podoba. Zapraszam zawsze i wszędzie!

Pozdrawiam ciepło,
Aleksandra



wtorek, 18 czerwca 2013

Kredens pełen skarbów

10 komentarzy:
Witajcie Kochani :)

 Jakiś czas temu, przy okazji postu o naczyniowych zdobyczach ze sklepu z używaną odzieżą, wspominałam, że pokażę Wam zawartość mojego kredensu. Tak więc dzisiaj tą obietnicę spełniam :) 
  Kredens mieści moje największe skarby, czyli kryształowe fioletowe kieliszki i porcelanowy zestaw do herbaty w różyczki, które są prezentami od mojej Babci, a które ona i Dziadek dostali w prezencie wiele lat temu. Samo patrzenie na nie wzbudza we mnie ogromne emocje i przywołuje wspomnienia z dzieciństwa. Poza tym w kredensie stoją także filiżanki w fioletowe bratki, które na studiach dostałam od moich Przyjaciółek, zastawa z serii Amelie  i wiele innych skarbów :)
















Miłego dnia !
Aleksandra


wtorek, 11 czerwca 2013

Wieniec cynamonowy

11 komentarzy:
Kochani!

  Nie wiem co się stało, ale na blogu jest ostatnio bardzo kulinarnie :) Chyba pomału wychodzi moja miłość do wypieków ;)
  Tym razem chciałam Wam przedstawić przepis na drożdżowy wieniec cynamonowy. Wygląda na skomplikowany w wykonaniu, ale uwieżcie mi, że pozory mylą ;) Jedynym minusem jest to, że musi sobie troszkę powyrastać - czyli standard w przypadku ciasta drożdżowego. Ciasto jest praktycznie niesłodkie, więc doskonale nadaje się do zajadania np. z masłem orzechowym, czekoladowym lub konfiturą.
Naprawdę warto spróbować!



  Składniki na ciasto:

- 1/2 szklanki mleka
- 1 i 3/4 szklanki mąki
- 1 łyżka cukru
- 1 torebka drożdży instant (7 gramów)
- 3 łyżki roztopionego i ostudzonego masła
- 1 żółtko 
- szczypta soli

Składniki na wypełnienie:
- 4 łyżki roztopionego i ostudzonego masła
- 4 łyżki cukru
- 3 łyżeczki cynamonu

  W misce mieszamy lekko podgrzane mleko, drożdże, cukier i 1 łyżkę mąki. Odstawiamy do wyrośnięcia na około 10 minut (po tym czasie zaczyn powinien się już spienić). Do zaczynu dodajemy pozostałe składniki (mąkę, roztopione masło, żółtko i sól) i mieszamy wszystkie składniki drewnianą łyżką, a następnie wyrabiamy ciasto ręką, aż będzie jednolite, elastyczne i nie będzie się kleiło. Jeśli ciasto jest zbyt klejące lub za twarde to dodać odpowiednio mąki lub mleka. Formujemy z ciasta kulę, wkładamy ją do wysmarowanej olejem miski, przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na około godzinę. Przez ten czas ciasto powinno podwoić swoja objętość.

Po upływie godziny...

Rozgrzewamy piekarnik do 200*C. Wyrośnięte ciasto wykładamy na posypaną mąką powierzchnię i rozwałkowujemy na (mniej-więcej) prostokątny placek o grubości około 1 cm. Placek ten samrujemy roztopionym masłem i posypujemy mieszanką cukru i cynamonu, zostawiając od brzegu 1 cm czystego ciasta. Następnie zwijamy ciasto w rulon i przekrajamy ostrym nożem na pół wzdłuż, tak aby powstały dwa długie paski. Otrzymane paski ciasta owijamy wokół siebie na wzór warkocza (tyle, że składającego się z 2 a nie 3 części), formujemy okrąg i łączymy ze sobą końce. Ciasto przekładamy na  dużą, płaską blachę do pieczenia (zwykle w wyposażeniu piekarnika), wyłożoną wcześniej papierem, smarujemy je odrobiną roztopionego masła i pieczemy w piekarniku (na środkowej półce) przez około 30-35 minut. Jeśli ciasto zaczyna się bardzo szybko rumienić, należy przykręcić piekarnik do 170*C.





Smacznego!
Aleksandra



wtorek, 4 czerwca 2013

Omlet z otrębów owsianych

6 komentarzy:
Witajcie Kochani!

  Dzisiaj mam dla Was kolejny pomysł na smaczne i zdrowe śniadanie. Szczerze mówiąc to już się pogubiłam, ile tych pomysłów było wcześniej ;) Dzisiejszy przepis być może jest Wam znany, zwłasza tym osobom, które miały styczność z dietą białkową, jednak ja odrobinę go zmodyfikowałam. Mowa tutaj o omlecie z otrębów owsianych z bananem, masłem orzechowym i jogurtem naturalnym :) Takie śniadanie dostarczy Wam energii na długi czas, jest doskonałym źródłem białka, witamin i minerałów, nienasyconych kwasów tłuszczowych, błonnika oraz antyoksydantów. Nie będę pisać jakie cudowne właściwości ma owies, ponieważ możecie to bez problemu znależć w internecie ;)



  Składniki na 1 omlet (dla 1 osoby):
- 1 jajko,
- 2 łyżeczki jogurtu naturalnego,
- 4 łyżki otrębów owsianych - możecie dołożyć także łyżkę otrębów orkiszowych lub pszennych lub żytnich,
- szczypta soli,
- masło orzechowe - wedle uznania, dopilnujcie jedynie aby w jego składzie nie było tłuszczów utwardzonych. Właściwie w dobrej jakości maśle orzechowym nie powinno być nic poza: orzeszkami ziemnymi, olejem roślinnym, cukrem i solą. Jeśli widzicie tam jakieś E albo inne dziwne składniki to uciekajcie gdzie pieprz rośnie ;)
- 1 mały banan.

  Wykonanie:
Wybijamy jajko do miseczki i roztrzepujemy widelcem. Dodajemy jogurt naturalny i szczyptę soli i mieszamy składniki, aż się dokładnie połączą. Następnie wrzucamy otręby i mieszamy. Otrzymana masa powinna być dość gęsta, ale nie stała. Jeśli masa jest rzadka to dodajemy więcej otrębów. Na najmniejszym palniku kuchenki rozgrzewamy suchą, małą patelnię (bez oleju!). Najlepiej, żeby miała ona nieprzywieralną powłokę. Na gorącą patelnię wykładamy masę i rozprowadzamy ją łyżką na placek o równej grubości. Przykręcamy ogień na minimum i smażymy placek do czasu, aż bez problemu odstanie od patelni i będzie rumiany. Następnie przekładamy go na drugą stronę i smażymy jeszcze przez około 2 minuty, cały czas pilnując by sie nie przypalił. Jeśli bedziemy go smażyć zbyt długo zrobi się suchy jak wióry ;)
  Usmażony i rumiany placek przekładamy na talerz, smarujemy masłem orzechowym, układamy plasterki banana i polewamy po wierzchu jourtem naturalnym. Gotowe! :)

Smacznego :)




Ps. Dajcie znać czy Wam smakowało ;)

Miłego dnia!
Aleksandra