piątek, 26 października 2012

Grzybobranie, ognisko i nowy domownik :)

Witajcie!

  Tak jak obiecałam, produkuję drugiego posta w tym tygodniu. Opowiem Wam w tym poście o wydarzeniach ostatniego weekendu, który spędziłam z rodzicami. Było naprawdę bardzo przyjemnie i relaksująco :) No i najważniejsze, że weekend ten zaowocował nowym członkiem rodziny ;)

  Relaks zaczęliśmy sobotnim grzybobraniem. Pogoda była cudowna! Słońce świeciło tak intensywnie, że można było w nim opalać twarz, co też poczyniłam ;) Korzystajcie z możliwości wygrzewania się na słońcu jak najczęściej. Nasz organizm produkuje wtedy witaminę D, dzięki której jesteśmy szczęśliwsi i zdrowsi. 
  W tym roku w Polskich lasach nie ma aż tak dużo grzybów jak na przykład 2 lata temu, ale można spokojnie coś znaleźć. Przynajmniej tyle, że wystarczy do wigilijnej kapusty i pierogów, bez których nie wyobrażam sobie świąt. Poszukiwania uprzyjemnialiśmy sobie gorącą kawą :) 


fot. Dreamy Alex

fot. Dreamy Alex

    Oczywiście  najwięcej można było znaleźć grzybów trujących, takich jak ten "puchatek":

fot. Dreamy Alex

  Jesienią polskie lasy wyglądają po prostu cudownie! Promienie słońca bładzą między drzewami, w około roztacza się cudowny zapach igieł sosnowych, mchu i wilgotnych liści. Pomiędzy źdźbłami trawy i wrzosami rozciągają się pajęczyny ozdobione kropelkami rosy. Idealne miejsce do relaksu i rozmyślań. 

fot. Dreamy Alex

fot. Dreamy Alex

fot. Dreamy Alex

fot. Dreamy Alex

fot. Dreamy Alex

fot. Dreamy Alex


  Zmęczeni zbieraniem grzybów udaliśmy się na działkę, gdzie rozpaliliśmy ognisko i upiekliśmy moje ulubione ziemniaki z boczkiem :) Przepis na nie jest bardzo prosty. Nieobrane ziemniaki myjemy i gotujemy, ale nie do miękkości (muszę być lekko niedogotowane). Następnie solimy i pieprzymy z wierzchu, zawijamy w plaster boczku (najlepiej o grubości około do 0,5 cm), owijamy w folię aluminiową i wrzucamy na ruszt na około 15-20 min. I gotowe! 

fot. Dreamy Alex

fot. Dreamy Alex

fot. Dreamy Alex


 Na koniec przedstawiam Wam naszą milusińską Milę :) Mila ma 2 miesiące i trafiła do nas w niedzielę. Jest słodką rozrabiarą i jeszcze musimy ją wielu rzeczy nauczyć, ale i tak skutecznie podbiła nasze serca :) Ma w sobie tyle energi że aż trudno uwierzyć, ciągle biega, bawi się wszystkim co znajdzie się na jej drodze, także swoimi łapkami i ogonem :) Zrobienie jej ostrego zdjęcia graniczy z cudem. Muszę przyznać, że jednak mój Olympus PEN radzi sobie z tym doskonale, nawet prz niewielkiej ilości światła. Co prawda, część zdjęć jest dość ciemna, ale jeszcze popracuję nad ich ulepszeniem ;)


fot. Dreamy Alex

fot. Dreamy Alex

fot. Dreamy Alex

fot. Dreamy Alex

    A jak Wy lubicie spędzać weekendy? Chętnie poznam Wasze sposoby na relaks :) Czekam na komentarze!

Życzę Wam miłego i przede wszystkim ciepłego weekendu! Podobno zbliżają się przymrozki... :/

Aleksandra

3 komentarze:

  1. Z pewnością jest u Ciebie coś co przyciąga czytelnika i widza :) mnie przyciągnęło - przeczytałam całego bloga :)

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Niezmiernie miło jest czytać takie komentarze :) Zapraszam do regularnego odwiedzania :) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Kociak cudny, ja też mam już 5 lat pewnego Felicjana, wyjątkowego:)

    OdpowiedzUsuń