poniedziałek, 21 stycznia 2013

Czyżby wiosna ?

  Za oknem zima na całego, a ja wyjątkowo się tym nie przejmuję, bo u mnie w domu zaczyna robić się wiosennie :) Co prawda na wiosnę jeszcze pewnie poczekamy ze 2 miesiące, ale dzień wyraźnie się wydłuża, słońce zachodzi coraz później, co zdecydowanie ułatwia przeżycie ostatnich tygodni zimy ;)
  Resztki świątecznych dekoracji zebrałam ostatecznie dopiero wczoraj. W zamian wyciągnęłam mój ulubiony kwiecisty obrus, upolowany jakiś czas temu w sklepie z używaną odzieżą. 


 

Na blogach koleżanek naoglądałam się prawie rozkwitających hiacyntów i stwierdziłam, że muszę zobaczyć co dzieje się z moimi cebulkami. Po dłuższych poszukiwaniach okazało się, że przeleżały kilka miesięcy na balkonie! Myślałam, że będą nadawały się jedynie do wyrzucenia, tymczasem na przekór wszystkiemu wypuściły pierwsze listki :) Myślę, że musiało mieć to miejsce, gdy na początku stycznia temperatura podskoczyła do kilku stopni na plusie. 






  W sobotę dopadła mnie niesamowita potrzeba uszycia "czegoś" ;) W rezultacie ze starej bluzki powstała brzoskwiniowa poszewka na poduszkę :) Idąc za ciosem, wymieniłam w małym pokoiku (zwanym graciarnio-suszarnią) wszystkie niebiesko-zielone, pasiaste poszewki na wiosennie kwieciste :)






  Oczywiście, żeby nie było...w szyciu zawzięcie pomagała mi Mila :) Bez niej nie dałabym rady ;) Ooo....zobaczcie jak się wczuła w rolę krawcowej...




Pozdrawiam Was ciepło i wiosennie!

Aleksandra





14 komentarzy:

  1. Olu i u mnie "zwitała" wiosna :) Kupiłam tulipany ;)
    Poduszki śliczne - właśnie takie wiosenne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Och jak ja marzę o wiośnie! Wiele bym dała by już przyszła. Miło popatrzeć, że też już potrzebujesz zmiany pory roku:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak się Mila wczuła w szycie, że aż coś porwała :P

    OdpowiedzUsuń
  4. śliczne te podusie:)zdjęcie z kotkiem - przeurocze!!!!chyba pójdę w Twoje ślady i wsadzę wreszcie te hiacynty!!!pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Tęskno Ci widzę juz bardzo za wiosną...ta brzoskwiniowa poducha mówi wszystko:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wczoraj jeszcze nie... natomiast już dziś mam zdecydowanie dość tego białego draństwa, które leci z nieba... Wiosna w pełni? Jak najbardziej, chętnie biorę. Gorzej będzie ten czas, kiedy topiący śnieg odsłoni brud. Już wolę póki co jak jest biało...

    OdpowiedzUsuń
  7. Kociczka cudna :)))))))) Też tęsknię za wiosną, a dziś śnieg sypie u mnie od rana :/

    OdpowiedzUsuń
  8. śliczne poduchy :)

    dwojedopoprawki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak na razie Pan Narzeczony pisząc posty i czytając wasze komentarze cieszy się jak dziecko i nie wygląda na to żeby się znudził ;) Oby! Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj cieszy się, cieszy!!! Obrus przepiękny ja niestety nie mam cierpliwości do lumpex-ów a wiem że można tam niejednokrotnie znaleźć świetne rzeczy. Podziwiam za talent szycia. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyczajony tygrys, ukryty kot..;) piękny!:)

    OdpowiedzUsuń